Reklama
Reklama

Jest akt oskarżenia w sprawie wybuchu kamienicy na Dębcu: sprawca m.in. oskalpował żonie głowę i ją odciął

Kamienica, w której doszło do wybuchu | fot. Paweł Ryba

Do tragedii doszło w marcu 2018 roku przy ulicy 28 Czerwca 1956 roku.

We wtorek do sądu trafił akt oskarżenia w tej sprawie. Tomasz J. będzie odpowiadać za zabójstwo pięciu osób oraz usiłowanie zabójstwa 34 osób mieszkających w budynku. W akcie pojawiają się nieznane wcześniej okoliczności zdarzenia, które ujawnia Piotr Żytnicki z Gazety Wyborczej.

Tomasz J. pracował w Anglii. Jego żona Beata mieszkała w Poznaniu, w kamienicy na Dębcu. Mężczyzna od dawna był o nią chorobliwie zazdrosny, a gdy dowiedział się, że kobieta chce ułożyć sobie życie z kimś innym i składa pozew o rozwód, stracił nad sobą kontrolę. Spowodował wypadek - wjechał rozpędzonym samochodem w drzewo. W aucie nie był sam, wiózł ich 13-letniego syna, który został poważnie ranny. Kobieta nie miała złudzeń - wynajęła detektywa, by zdobyć dowody na to, że mężczyzna celowo doprowadził do wypadku.

W marcu 2018 roku Tomasz J. przyleciał do Poznania. Jego żona miała wylecieć na kilka dni z kraju, a mężczyzna miał opiekować się synem wciąż przebywającym pod opieką lekarzy po wypadku. Z lotniska Tomasza J. odebrał jego ojciec. Zawiózł go do kamienicy na Dębcu - tam J. miał się rozliczyć z żoną z alimentów. Kobieta wpuściła go do mieszkania, po czym J. ją zabił zadając jej 11 ciosów ostrym narzędziem.

Śledczy ujawniają, że ciało kobiety odnalezione w gruzach kamienicy, było bardzo okaleczone. Nie dość, że mężczyzna oskalpował głowę żonie, to jeszcze na czole wyciął jej nożem linie tworzące litery ZKA. Śledczy podejrzewają, że chciał napisać "za karę". Zabójca odciął jej głowę, wyciął implanty piersi i rozciął jej narządy rodne. Nie wiadomo dlaczego. W mieszkaniu sprawca spędził noc - miał więc dużo czasu.

Z ustaleń śledczych wynika, że następnego dnia rano mężczyzna uszkodził instalację gazową poprzez rozkręcenie rury przy kuchence. Do eksplozji doszło, gdy drzwi mieszkania próbowali otworzyć znajomi Beaty - poprosiła ich o to, by wyprowadzali jej psa podczas jej nieobecności.

Tomasz J. znajdował się w mieszkaniu, w którym doszło do wybuchu. Został poparzony, ale żyje. Mężczyzna odpowie nie tylko za zabójstwo i usiłowanie zabójstwa, ale też za spowodowanie wypadku samochodowego. Mężczyzna nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów i odmawia składania wyjaśnień. Proces ruszy prawdopodobnie jesienią.

Tomaszowi J. grozi dożywocie. Od marca 2018 roku przebywa w areszcie.

Reklama

Najpopularniejsze komentarze

Maksymalna liczba znaków: 1000
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Forum

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

IMGW ostrzega przed upałami II stopnia. Ostrzeżenie obowiązuje do czwartku
26℃
17℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
16 km
Stan powietrza
PM2.5
0.00 μg/m3
Zobacz pogodę na jutro