blog background
 
Przemysław Piasta: Poznań prawym okiem
polityka, samorząd, endecja, prawica, łazarz, grunwald,
metka_epoznan
Tygodniowy przegląd wyborczy – odcinek 2: Lewicy walka z sobą
ok
6
not ok
0
liczba odsłon: 338

Socjalizm bohatersko walczy z problemami nieznanymi w żadnym innym ustroju*. Naukę z tego znanego aforyzmu wyciągnęli dla siebie także sami socjaliści. Jednak jak na socjalistów przystało uczynili to w sposób pokrętny. Zapewne właśnie dlatego polska lewica walczy obecnie bohatersko z problemami nieznanymi w innych częściach sceny politycznej. Zacznijmy jednak od początku.

W naszej nieszczęsnej ojczyźnie dochowaliśmy się dwóch gatunków lewicy właściwej**, a rozróżniamy je ze względu na genealogię. Lewica typu kawiorowo-europejskiego jest u nas stosunkowo nowa. Jej prekursorem i promotorem był zapomniany już nieco, ekscentryczny polityk i biznesmen Janusz Palikot. Program lokalnych eurolewaków jest konglomeratem najgłupszych i najbardziej krzykliwych postulatów lewactwa zachodniego, skompilowanych z resztkami marksizmu, podanych z modnym, hipsteskim, sojowym late.

Lewica postkomunistyczna wywodzi się natomiast z nieboszczki PZPR i przez całe lata była lewicą wyłącznie z nazwy. W istocie stanowiła raczej technokratyczną, bezideową formację skupioną głównie na utrzymaniu władzy i przywilejów. Jako taka była zatem wartościową państwotwórczo organizacją polityczną. Niestety dla SLD (bo o nich tu mowa) elektorat spoglądający z sentymentem na lata PRL-u z przyczyn czysto biologicznych stopniał. Poza tym, zamiast trwać bezkrytycznie przy starych towarzyszach całymi hordami jął przechodzić pod skrzydła PiS-u, słusznie dopatrując się analogii pomiędzy obecnym dobrobytem+ a utęsknionymi czasami Gierka. Poskutkowało to spadkiem poparcia dla SLD z liczb dwucyfrowych wprost pod próg wyborczy. Nie minęło wiele czasu a odcięci od władzy i apanaży towarzysze odkryli u siebie na nowo lewicową wrażliwość.

Może się to Państwu wydać dziwne, ale na żadną z omawianych „lewic” nie ma w tej chwili u nas specjalnego zapotrzebowania. Stąd szanse na uzyskanie mandatów poselskich i przytulenia paru złotych z państwowej kasy przez poszczególne partie lewicowe jawią się jako wysoce niejednoznaczne, by nie rzec marne. Pewnie dlatego w ubiegłym tygodniu politycy SLD, Wiosny i Lewicy Razem zadeklarowali wolę startu z komitetu wyborczego pod nazwą Lewica, którego bazę stanowiłyby struktury SLD.

Dlaczego właśnie taka formuła, a nie np. koalicja? Przede wszystkim dla wygody i kasy. Komitet koalicyjny ma wyższy o trzy punkty procentowe próg wyborczy. Jak wskazuje doświadczenie sprzed czterech lat właśnie o te trzy punkty wyjątkowo ławo można się potknąć. Natomiast Komitet Wyborczy Wyborców nie otrzymuje dotacji przynależnych partiom politycznym. Tymczasem nasi lewicowcy jak mało kto znają starą prawdę, że żadna praca nie hańbi tak jak praca społeczna. Stąd towarzysze starej i nowej daty wpadli pospołu na pomysł jak to zjeść ciastko i nadal mieć ciastko.

Niestety od razu pojawiły się pierwsze schody. Zgodnie z kodeksem wyborczym, nazwa komitetu wyborczego partii politycznej musi zawierać nazwę tej partii lub jej skrót. Działacze SLD szybciutko przeprowadzili więc zmianę statutu wywodząc, że właściwym skrótem nazwy ich formacji jest słowo „lewica”. Jednakowoż nie doczytali (choć raczej doczytali lecz udali, że nie wiedzą), iż w przypadku powołania komitetu wyborczego liczy się aktualny zapis w ewidencji partii politycznych. Oczywiście przedmiotowy wpis wykonuje sąd a nie jakakolwiek partia.

Wobec powyższego Państwowa Komisja Wyborcza nie miała wyjścia. Wezwała w poniedziałek (12.08) lewicowy komitet do usunięcia wady swojego zawiadomienia dotyczącej nazwy skrótu komitetu. Jak wskazała PKW, skrót nazwy Sojuszu Lewicy Demokratycznej zapisany w ewidencji partii, to w dalszym ciągu "SLD".

W środę (14.08) Komitet Wyborczy Sojusz Lewicy Demokratycznej uzupełnił wady zawiadomienia o utworzeniu komitetu wyborczego dotyczące skrótu nazwy komitetu. Jak podała PKW, nowy skrót nazwy komitetu to "KW Sojusz Lewicy Demokratycznej". Tak oto stare wróciło w wielkim stylu.


Działacze obu lewic robią obecnie dobrą minę do złej gry. Wszystko jednak wskazuje na to, że działacze Razem i Wiosny będą musieli przełknąć gorzką pigułkę i wystartować spod nienawistnego szyldu SLD. A dinozaury z SLD przybierają na oblicza zatroskane maski... za plecami puszczając do siebie oko. W końcu udzielili właśnie młodszym kolegom cennej lekcji realpolitik. Następnej udzielą zapewne przy podziale partyjnej dotacji...




*jak nauczał nas niezastąpiony Stefan Kisielewski.

**W Polsce mamy lewicę bezbożną, czyli właściwą oraz pobożną. Jako, że tą ostatnią stanowi w całości miłościwie panujący nam PiS dziś zajmiemy się wyłącznie lewicą właściwą. Na szydzenie z władzy przyjdzie jeszcze stosowny czas.

WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu